Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 22 2015

moonamii
Twoje wnętrze
- kiedyś wydawało mi się, że je znam.
— Kaja Kowalewska - Melanżcholie
Reposted frompieprzycto pieprzycto viakarr4mba karr4mba
moonamii
obudziłam się z Twoim imieniem na ustach.
Reposted fromunmadebeds unmadebeds viakarr4mba karr4mba
moonamii
9801 fc0a 390
Reposted fromnoicoztego noicoztego viakarr4mba karr4mba
moonamii
a jeszcze ciągle czekam na ciebie 
a ty nie przychodzisz
— Halina Poświatowska
Reposted fromrol rol viakarr4mba karr4mba
moonamii
3530 02f0 390
Reposted frompsychodelik psychodelik viakarr4mba karr4mba
moonamii
7070 dbe0 390
Reposted fromcalifornia-love california-love viakarr4mba karr4mba
moonamii
Mówią, że świat nie sprzyja dzisiaj związkom. Mówią, że rzadko angażuje się dziś mocno.
— Sokół i Marysia Starosta
Reposted fromMissMurder MissMurder viakarr4mba karr4mba
moonamii
I chyba pada, i chyba jest rano
I myślę że chyba nic się nie stało
— dzień i noc . pezet
Reposted fromchwilepozniej chwilepozniej viakarr4mba karr4mba
moonamii
7144 61d0 390
..again?
Reposted fromindigestible indigestible viakarr4mba karr4mba
moonamii

NIE MA TAKIEGO SZCZĘŚCIA,
KTÓRYM SIĘ NIE ZADŁAWISZ.
— Skor
Reposted fromzapomniane zapomniane viakarr4mba karr4mba
moonamii
4705 6b01
Reposted fromktosiowa ktosiowa viakarr4mba karr4mba
moonamii

Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na full volume. Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią. 
Pani spokrzała na mnie: 
- A stoję tak, może kto kupi... - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jak by te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.
- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić. 
- Ojej, no nie wiem... Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?

DWA ZŁOTE.

Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno Cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.

W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.

Rozryczałam się kilka kroków dalej.

— Edie Maciejewska (Mieszkanka Warszawy) https://www.facebook.com/edie.maciejewska/posts/10205965710129216
moonamii
już nie wiem co jest dla mnie dobre i czy jestem sobą, moje myśli są chore, tylu ludzi nie jest obok.
— pezet
Reposted fromnoicoztego noicoztego viakarr4mba karr4mba
moonamii
To samo gówno, tylko dzień inny.
— Skazani na Shawshank
Reposted fromraita raita viakarr4mba karr4mba
moonamii
Powinnam już iść spać, bo mi się w głowie pierdoli od przemyśleń.
Reposted frompieprzycto pieprzycto viakarr4mba karr4mba
moonamii
1484 92c0 390
Reposted fromdonttrustme donttrustme viadiedrunk diedrunk
moonamii
- zaprosił mnie do teatru [...] - do teatru? wyjdź za niego
— DD
Reposted fromspes spes viadiedrunk diedrunk
moonamii
Tumblr
Reposted fromweightless weightless viadiedrunk diedrunk
moonamii
Fajnie było się upijać. Postanowiłem, że zawsze będę to lubił. 
— Bukowski
moonamii
6252 3f3c 390
Reposted fromtanieceleny tanieceleny viazapachsiana zapachsiana
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl